Oryginalne malowanie "Latającej Cegły" pozostawia wiele do życzenia więc jest niedopuszczalne w tym projekcie. Jako, że staram się robić jak najwięcej samemu (nie da sie wszystkiego) musiałem nauczyć się lakierować. Trening czyni mistrza więc n apierwszy ogień poszły domowe rowery. Pierwszy (oczywiście mój) wyszedł dosyć słabo ale mi to nie przeszkadza. Przy drugim nauczyłem się jak malować, żeby nie narobić zacieków. Trzeci wyszedł prawie idealnie.
Przy lakierowaniu motocykla obrałem tą samą taktykę. Najmniej ważne i najmniej widoczne elementy poszły na pierwszy ogień, na koniec zostają felgi, dekle silnika i zbiornk paliwa. 

Felga


Przy okazji malowania elementów odświeżyłem wygląd śrrub. Nie wiem jeszcze jak będzie z trwałością lakieru na śrubach przy dokręcaniu...

sruby